Pioneering Culture

Łukasz Wysocki o „Marked Men For Christ”

O służbie Marked Men For Christ (MMFC), jej misji i planach jej rozwoju w Polsce opowiedział Annie Tomczyk Łukasz Wysocki.

 

 

W trakcie rozmów Anny Tomczyk z Iwoną Eifling  (http://leaderstyle.pl/1511-2/)o uzdrawiających emocjonalne zranienia Weekendach WYJŚCIE dla kobiet, Ania nosiła w sercu pragnienie, by powstał w Polsce podobny chrześcijański projekt skierowany do mężczyzn. Mogłoby się wydawać, że przeszkodą w realizacji takiego zamysłu jest to, że o ile kobiety zwykle są gotowe otwarcie wyrażać potrzebę uporządkowania swojego wnętrza, o tyle mężczyznom z większym trudem przychodzi się otworzyć, odsłonić emocjonalny ból, przyznać do słabości, a nierzadko nawet bezradności. Tymczasem Bóg w zaskakujący sposób odpowiedział na potrzebę budowania w mężczyznach siły poprzez oczyszczanie tego, co ją blokuje i co nie pozwala w życiu osobistym, a często też w służbie, ruszyć naprzód.

 

O służbie Marked Men For Christ (MMFC), jej misji i planach jej rozwoju w Polsce opowiedział Ani- Łukasz Wysocki.

 

 

ANIA: Wiem, że od wielu lat jesteś związany z chrześcijańskimi inicjatywami skoncentrowanymi na pomocy duchowej i wyposażaniu chrześcijan do owocnej służby. Jak to się stało, że w ostatnim czasie zaangażowałeś się właśnie w ten projekt?

 

 

ŁUKASZ: W 2017 roku spędziłem kilka tygodni w USA, gdzie spotykałem się z różnymi wierzącymi ludźmi. Pewien mężczyzna zaproponował mi wtedy udział w weekendowym męskim wyjeździe. Pamiętam, jak zapraszając mnie, z entuzjazmem i podekscytowaniem mówił, że podobny weekend zmienił jego życie. Później okazało się, że jego słowa nie były na wyrost.

 

 

ANIA: I jakie było Twoje osobiste doświadczenie tej – jak się miało okazać – „podróży do wnętrza siebie”?

 

 

ŁUKASZ : Zaskakujące było to, że zobaczyłem w sobie to, czego istnienia nie rozpoznawałem wcześniej. Pojawiały się różne emocje, wspomnienia, skojarzenia. Podczas jednego z zadań zdałem sobie sprawę, że mam w sobie dużo gniewu i że zaczął się on już we wczesnym dzieciństwie, w relacji z tatą. Jednocześnie odczułem, że kiedy pozwoliłem Bogu dotknąć tej rany, On uzdrowił ją. Wyjechałem odświeżony, radośniejszy, „lżejszy”.

 

 

ANIA: A więc Twoja własna historia uzasadnia entuzjazm, z jakim Twój znajomy zaprosił Cię do osobistego doświadczenia tego procesu.

 

 

ŁUKASZ: Takich historii jest naprawdę wiele i dziś znam osobiście świadectwa wielu mężczyzn, których życie zostało uzdrowione i którzy doświadczyli przełomu dzięki MMFC. W tym procesie niezwykle ważne jest nawiązywanie i budowanie głębokich relacji z innymi braćmi w wierze oraz dotykanie trudno dostępnych miejsc męskiej duszy. 

W atmosferze zaufania, otwartości, bezpieczeństwa i silnego męskiego wsparcia uczestnicy mają okazję przyjrzeć się swojemu sercu.

Zdiagnozować swoje rany, deficyty, zobaczyć jaki mają na nich wpływ oraz wyznać to Bogu i oddać się w Jego ręce jako najlepszego lekarza, aby ich wyleczył, zrobił operację na sercu. Uzdrowienie nie zawsze następuje od razu, ale przez to, do czego mężczyźni zachęcani są na weekendzie, zaczyna się proces leczenia. Potem, poprzez cykl 11 spotkań, praca może być kontynuowana. 

 

 

ANIA: Z Twoich dotychczasowych obserwacji, jakie głęboko skrywane rany męskiej duszy najczęściej wynurzają się na powierzchnię?

 

 

ŁUKASZ: Najczęściej wymagają uzdrowienia i „przepracowania” osobiste rany: strachu, gniewu, smutku, wstydu, oszustwa i zaprzeczania. Te nieuleczone zranienia często przejawiają się w życiu przez powielanie negatywnych schematów rodzinnych, tworzenie destrukcyjnych relacji z innymi, nadużywanie alkoholu, przemoc fizyczną, seksualną i emocjonalną, pornografię, pracoholizm, izolację czy uleganie presji by za wszelką cenę odnieść sukces.

W MMFC jedni mężczyźni pomagają innym odkryć te obszary i stawić czoła zmaganiom wynikającym z obecności niezagojonych ran.

 

 

ANIA: Czy łatwo przychodzi im dzielić się z innymi tym, co przeżyli na wyjeździe?

 

ŁUKASZ: To na pewno bardzo indywidualna kwestia, ale odkąd MMFC działa w Polsce, często spotykam się z wyrazami wdzięczności, radości i zachęty ze strony uczestników. Jeden z nich swoje doświadczenie opisał słowami:

 

 „To najlepsza służba dla mężczyzn jakiej do tej pory doświadczyłem – a byłem już na wielu innych inicjatywach. Podczas wyjazdu mężczyźni są zachęcani, aby usunęli swoje fasady, zrzucili maski i weszli za sobą we współpracę. Izolując się nawet nie wiedzą, jak wiele tracą, a tymczasem ‘Jak żelazo ostrzy się żelazem tak jeden mężczyzna urabia charakter drugiego.’ (Prz. 27:17.) Mężczyźni potrzebują innych mężczyzn w swoim życiu i jest to szczególnie prawdziwe w przypadku facetów, którzy dorastali bez ojców, lub mieli złe wzorce.”  

 

 

Bardzo często słyszę jak ważne jest to męskie wsparcie i jedność. Ostatnio przeczytałem wypowiedź jednego z uczestników, dla którego ten element miał kluczowe znaczenie:

 

Bardzo da się odczuć, że cała kadra jest tam po to, żeby służyć uczestnikom. Ten wyjazd umocnił mnie w Bogu, pomógł zmierzyć mi się z wieloma prawdami o sobie samym i zobaczyłem, że nie jestem z tym wszystkim sam.”

 

Wielu uczestników zauważa też bardzo wyraźne działanie Ducha Świętego podczas wyjazdu. Ci, którzy nie doświadczali wcześniej w życiu tak wyraźnej Jego obecności, są często tym doświadczeniem zaskoczeni, zbudowani, zachęceni do nieustawania w dalszej pracy i do większej otwartości.

 

 

 

 

ANIA: Jak widać z relacji Twojej i innych uczestników, główne zadanie MMFC – czyli budowanie silnych mężczyzn dla Jezusa i wzmacnianie ich w realizowaniu osobistego powołania i Bożej misji – zostaje spełnione. Czym w takim razie – tym razem od strony bardziej „technicznej” – ten weekend różni się od innych wyjazdów i konferencji, na które wybiera się wielu mężczyzn w oczekiwaniu odpowiedzi dla swojego życia, uwolnienia od zranień, przełomu?

 

 

ŁUKASZ: To był wyjazd dla facetów zupełnie inny niż wszystkie, które do tej pory znałem.

Nie siedzi się w ławkach słuchając, bo to nie są żadne rekolekcje ani wykłady, ale bardzo intensywnie przepracowane 44 godziny.

Cały czas jest zorganizowany w formie warsztatów, zadań do samodzielnego wykonania, pracy w parach oraz w małej i dużej grupie. W weekendach MMFC istotne jest to, że przez cały spędzony razem z innymi wierzącymi mężczyznami czas tworzymy wspólnotę pełną akceptacji, zachęty, ale też konfrontacji i odwagi do zmierzenia się ze swoimi słabościami. Wszystko po to, aby jeszcze lepiej służyć Bogu i wypełniać swoją misję na ziemi. Po powrocie z wyjazdu wszyscy uczestnicy zostają zaproszeni do uczestniczenia w cyklu 11 spotkań (2h w tygodniu) aby wprowadzić w życie to, czego doświadczyli podczas weekendu.

 

 

ANIA : A jak to się stało, że teraz zajmujesz się rozwojem tej inicjatywy w Polsce? 

 

 

ŁUKASZ: Po powrocie do Polski opowiedziałem najbliższym kolegom o moich doświadczeniach na weekendzie MMFC. Słyszałem komentarze: „też byśmy chcieli coś takiego przeżyć”. Jestem człowiekiem, który lubi szukać rozwiązań i odpowiadać na potrzeby. Okazało się, że MMFC działa w Europie już od kilku lat. Skontaktowałem się z liderami na Europę, a oni w odpowiedzi zaprosili nas do Austrii na ich weekend.

Zebrałem chętnych chłopaków i w 10 osób wybraliśmy się tam. Ja w roli tłumacza, a koledzy jako uczestnicy. Po powrocie chłopaki mieli tak pozytywne doświadczenia, że od razu było jasne, że chcemy zacząć organizować takie weekendy w Polsce. W marcu 2019 udało się to zrobić po raz pierwszy. Kolejny wyjazd odbył się w październiku. Na 2020 zaplanowaliśmy już dwa kolejne weekendowe wyjazdy MMFC w Polsce: w kwietniu i w październiku.

 

 

 

 

ANIA: Jakimi słowami zwykle zapraszasz innych do wzięcia udziału w tym wydarzeniu?

 

 

ŁUKASZ: Zawsze najbardziej wiarygodne są słowa zachęty płynące od tych, którzy sami doświadczyli przemiany. Często przytaczam bezpośrednie wypowiedzi dotychczasowych uczestników, takie jak ta:

 

 

Jeśli odważysz się pojechać na weekend MMFC, dostaniesz niepowtarzalną okazję by stać się prawdziwym mężczyzną – nie w oczach świata, ale dla siebie samego i dla Boga. To On daje Ci szansę byś pokonał swoje ograniczenia, bo chce Ci pokazać jaką ma wizję dla Twojego życia i uświadomić, jakie narzędzia Ci ofiarował, byś mógł ją wypełnić.”

 

 

ANIA: Czy to znaczy, że każdy mężczyzna może uczestniczyć w takim weekendowym doświadczeniu?

 

 

ŁUKASZ: To międzynarodowa służba, skierowana jest do mężczyzn wierzących w Chrystusa. Chcemy służyć wszystkim mężczyznom bez względu na przynależność do wyznania chrześcijańskiego, status ekonomiczny, czy wiek. Każdy mężczyzna, który czuje się chrześcijaninem może uczestniczyć w weekendowym doświadczeniu MMFC.

 

 

ANIA: Czym jest MMFC?

 

 

ŁUKASZ: MMFC to skrót od Marked Men for Christ (w dosłownym tłumaczeniu mężczyźni naznaczeni dla Chrystusa). Jej zadaniem jest pomagać mężczyznom stawać się silniejszymi dla Jezusa.

To służba założona w 2001 w Colorado w USA przez Johna Lagera i Steva Spicera, których pragnieniem było, aby wierzący mężczyźni na całym świecie mogli doświadczać realnej przemiany nie tylko intelektualnej, ale przede wszystkim na poziomie serca.

W oparciu o tę potrzebę założyciele stworzyli program weekendowego wyjazdu umożliwiającego doświadczenie duchowego uzdrowienia.

W kolejnych latach, we współpracy z kolejnymi zachęconymi tą wizją mężczyznami, udało się rozszerzyć służbę MMFC na międzynarodową skalę.

 

 

ANIA: Łukasz, czy mógłbyś nam powiedzieć coś o sobie?

 

 

ŁUKASZ: Pewnie! Mam 36 lat. Mam żonę i dwoje dzieci. Stałem się chrześcijaninem świadomie wierzącym w 2000 roku. Wtedy powierzyłem życie Jezusowi i zaczęło się ono bardzo zmieniać. Pochodzę z malutkiej miejscowości z centrum Polski. W mojej rodzinie od kiedy pamiętam był obecny problem alkoholowy. Sam doświadczałem zmagań typowych dla DDA z akceptacją siebie, poczuciem wartości, poczuciem sensu i celowości życia.

 

 

Moje życie pod wpływem Boga i tej decyzji drastycznie zmieniło kierunek.

 

 

Bóg dał mi w nadprzyrodzony sposób poczucie, że jestem kochany i wartościowy, a to wpłynęło na zewnętrzne zmiany. Z nieśmiałego, wycofanego i uciekającego od problemów w wirtualny świat chłopaka zacząłem stawać się osobą, która akceptuje siebie i stawia czoła wyzwaniom.

 

Chciało mi się żyć !

 

Rok po nawróceniu zacząłem studia informatyczne na Politechnice Łódzkiej. W trakcie 5 lat studiów byłem zaangażowany w działania chrześcijańskiej organizacji RAPP. Tam wzrastałem i uczyłem się życia duchowego. Pamiętam jak wpadły mi w ręce książki „Dzikie serce” i „Maksimum męskości”. Obydwie książki przedstawiały wizję mężczyzny według Bożego serca, który jest odpowiedzialny za siebie i innych, który potrafi być głową rodziny. Chciałem takim mężczyzną się stać. W domu nie miałem dobrych wzorców. Dzięki Bożemu prowadzeniu, dziś jestem o wiele bliżej tego modelu, do którego dążyłem. Wymagało to wiele pracy, zmiany myślenia i nawyków.

 

Przez 12 lat jako misjonarz w Ruchu Chrześciajńskim 28, a obecnie pracując w organizacji International Messengers spotykam wielu mężczyzn z deficytami prawdziwej męskości, zakładających maski lub izolujących się od bliższych więzi. Widzę po sobie i z wielu historii przemienionego życia, że zmiana jest możliwa. Rozwój osobisty zawsze był moja wartością. Jedna z rzeczy, w które stale inwestować jest mój charakter. Nie tylko umiejętności są ważne, dużo ważniejsze jest jaki jesteś w środku, jakie masz motywacje, kim jesteś jak nikt nie patrzy.

 

 

 

Staram się rozwijać i wspierać innych mężczyzn w ich rolach i wyzwaniach poprzez służbę MMFC oraz osobiste spotkania, mentoring, coaching, grupy dyskusyjne, spotkania dla małżeństw i narzeczonych. 

 

 

ANIA: Czy służba MMFC to tylko weekendowe zjazdy co pół roku?

 

ŁUKASZ : Nie tylko. Służba MMFc składa się z 4 faz.

 

Faza I:  Weekendowy wyjazd. W modlitewnej atmosferze zaufania, otwartości, bezpieczeństwa i silnego męskiego wsparcia, kadra MMFC pomaga każdemu uczestnikowi odkryć swoje główne nieuleczone rany z przeszłości i oddać je Jezusowi oraz odkryć osobiste powołanie. 

 

Faza II: 11 spotkań w małej grupie. Obejmuje: współodpowiedzialność + studium biblijne + ćwiczenia

 

Faza III: Praca nad postawą serca (w małych grupach) z innymi braćmi w wierze. 

 

Faza IV: Służba swoimi darami oraz realizowanie życiowej misji. W służbie lokalnemu Kościołowi i jako wolontariusz w służbie MMFC. 

 

 

ANIA: A jak wyglądają warunki uczestnictwa od strony formalnej i finansowej?

 

 

ŁUKASZ: W tym momencie koszt wyjazdu weekendowego w Polsce, który obejmuje 2 noclegi i pełne wyżywienie, to 320 zł. Jako zespół organizacyjny nie chcemy, aby pieniądze stanowiły przeszkodę do wzięcia udziału w wyjeździe, dlatego będziemy starali się pomóc w dofinansowaniu wyjazdu dla osób, które są nie mogą sobie pozwolić na pokrycie pełnych kosztów uczestnictwa.

Żeby wziąć udział w najbliższej edycji, wystarczy zapisać się i wpłacić 50 zł zaliczki. Najbliższe wydarzenie odbędzie się 17-19 kwietna 2020. Formularz zapisów i nr konta do wpłaty jest dostępny na stronie www.mmfc.pl . W razie pytań można też do mnie zadzwonić na nr 663-224-559. Daty aktualnych wyjazdów można też znaleźć na stronie:

current events

 

ANIA: Dziękuję Ci za rozmowę i życzę jak najbardziej owocnych w duchowe przemiany kolejnych edycji weekendów MMFC.

 

Z Łukaszem Wysockim rozmawiała Anna Tomczyk Leaderstyle

 

 

 

Dodaj komentarz